sobota, 13 września 2014


Otwarta nauka staje się coraz ważniejsza dla naukowców. Wiele z prac, które są efektem ich badań, można bez problemów znaleźć w internecie. Dzięki temu internet stał się także niemal nieodłącznym narzędziem pracy naukowca. Duża rolę odgrywa w tej pracy Google Scholar, który często jest pierwszym miejscem poszukiwania informacji do badań. Okazuje się jednak, że Google Scholar nie dostarcza naukowcom wszystkich najważniejszych informacji.

"Braki" w Google Scholar wynikają z faktu, że nie wszystkie biblioteki i repozytoria cyfrowe są indeksowane w bazie Google Scholar. Jak zwracaliśmy uwagę omawiając platformy internetowej współpracy naukowców, taka sytuacja powoduje, że duża część osób zainteresowanych nie dotrze do interesujących ich pozycji. Dodatkowo w sytuacji, gdy praca naukowa umieszczona w repozytorium cyfrowym, nie jest widoczna w Google Scholar, maleją szansę, że będzie ona cytowana przez innych naukowców. To ma zaś przełożenie na indeks Hisrscha obliczany za pomocą Publish or Perish. Jedną z baz, z których korzysta ten program jest bowiem Google Scholar. Indeks Hirsha obliczany za pomocą POP jest zaś brany pod uwagę np. przy ocenie wniosków na granty składanych do Narodowego Centrum Nauki w panelu nauk humanistycznych, społecznych i o sztuce. 

Niedoskonałość Google Schoolar stała się już przedmiotem badań. W ostatnim czasie na stronie OtwartaNauka.pl opublikowana została analiza Tomasza Lewandowskiego, który sprawdził, jak zbiory polskich repozytoriów i bibliotek cyfrowych są indeksowane przez Google Scholar. Wyniki badań opisane zostały w artykule pt. "Google Scholar a repozytoria i biblioteki cyfrowe w Polsce".

Okazuje się, że duża część miejsc, które gromadzą dorobek polskich naukowców, jest niewidoczna dla Google Scholar. Jak stwierdza we wstępie autor badania:
Repozytoria i biblioteki cyfrowe mają w zamyśle zwiększać widoczność swoich zasobów. Mimo to treści naukowe zdeponowane w wielu z nich nie są w narzędziach Google właściwie widoczne. Przypadki wypełniania tego zadania na znośnym poziomie są w Polsce pojedyncze, przeważnie wtedy, gdy repozytorium korzysta z oprogramowania DSpace. Jednak nawet tutaj pozostaje wiele do naprawy.
Warto sięgnąć do publikacji Tomasza Lewandowskiego i zobaczyć, jak w Google Scholar widoczne są cyfrowe repozytoria i biblioteki z innych krajów. I jak w ogóle działa ten ogromny zbiór prac naukowych. 

I nie zapominajmy, że choć narzędzie giganta z Mountain View ułatwia pracę naukową, to nie jest jedynym źródłem, w którym naukowiec powinien poszukiwać informacji do swoich badań.

Zdjęcie we wpisie: Some rights reserved by romanboed



Print Friendly and PDF
Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom


Nowe informacje o grantach na Twoim mailu

Podaj swój adres email:


Po zapisaniu się do newslettera, sprawdź czy mail rejestrujący nie trafił do spamu.



0 komentarze :

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...